Blog autorki

Witajcie! Pomyślałam, że na mojej stronie brakuje miejsca na dzielenie się myślami, zakamarkami mojej pracowni, etapami powstawania poszczególnych obrazów czy na archiwizację chronologiczną twórczości. Jestem już na takim etapie, że trzeba pozbierać elementy przeszłości i przyjrzeć się im. Może to forma posprzątania we własnym dorobku. A więc jak to się zaczęło ? Kiedy zaczęłam malować nie pamiętam ale kojarzę, że w wieku wczesno-przedszkolnym rysowałam kredkami. Rysunki nie przetrwały ale zdarzyło mi się rysować po książce kucharskiej, którą mama często rozkładała w kuchni i właśnie dzięki temu niechlubnemu działaniu, mogę dzisiaj zobaczyć najwcześniej zachowane kreski, kształty i kolory. Pewnie te kolorowe kreski zdeterminowały u mnie poszukiwanie formy za pomocą linii. A gdybym w dzieciństwie zaczęła malować malować farbami ? Jak dzisiaj wyglądałaby moja percepcja? W każdym razie pamiętam, że zrobiono mi wystawę tych prac na najdłuższym korytarzu przedszkolnym. Była to pierwsza wystawa indywidualna w historii tego przedszkola i w mojej historii. Szkoda, że nie mam zdjęć. Przechowałam w pamięci ten korytarz a na nim wysoko zawieszone głowy na papierze, czy może raczej portrety, na których widzowie się rozpoznawali. Dla moich rodziców był to niewypowiedziany, przy mnie, komunikat, że dziecko należy kształcić plastycznie. Szkoła podstawowa upływała mi we frazach, " namaluj mi...", " czy mogłabyś namalować ? "itp. Decyzja o pójściu do Liceum Plastycznego wydawała się czymś naturalnym. Zapach farb, pracownie rysunku, rzeźby i malarstwa. Tam czułam się jak ryba w wodzie. Tam przeżywałam pierwsze zamalowywanie nieudanych obrazów, zmaganie się na rysunku i odkrycia . Czasem jakiś sukces, nagrodę czy pochwałę. W świat malarstwa próbował mnie wprowadzić artysta miniatur Henryk Holecki, następnie artysta Marek Maciuszkiewicz. c.d.n.